moj facet mysli o innej

Ale czy na pewno powinnyśmy mieć w sobie tyle wyrozumiałości, czy może lepiej bez oporów oznajmić, że numer tej pani ma zniknąć z bazy kontaktów naszego ukochanego? Smsowe żarty, uśmiechnięte buźki, zabawne naklejki, gify. Komplementy, zwierzenia, normalne życiowe pogawędki. Mój partner pisze z inną. Przecież każdy z nas Gość sen nocy. Goście. Napisano Luty 12, 2012. Chyba piszesz o moim byłym męzu. Do teraz, choc jestesmy w separacji, tak się zachowuje. Pracuje za granicą, zarabia dobrze, a alimenty placi W tak nerwowej chwili mężczyźni miewają pustkę w głowie i zdarza im się zapominać, do której kieszeni spodni schowali pierścionek zaręczynowy. Przed oświadczynami powtarzają więc sobie w myślach jak mantrę: „jest w prawej, jest w prawej”, a potem i tak stres bierze górę i sięgają do lewej kieszeni. Autorka chce się pochwalić pierscionkiem. Pierścionkiem z brylantem rzecz jasna, bo jak nie to załozy topik o rozpaczy z powodu zwykłych cyrkoni :D często zaglądam w oczy męża podczas naszych bliskości hehe i jak widzę jego zakochane oczy. Heh, fajnie. Ja tam widzę zwykle nieobecność. Wzorem wypowiadających się wyżej Pań zapytałam mojego ukochanego o czym myśli podczas stosunku. Odpowiedź brzmiała: nie myślę w ogóle, seks jest od bzykania a nie od myślenia. Hoe Moet Je Flirten Met Een Vrouw. Jest ciężko, ale ostatnio mogę powiedzieć, że zrobiłem lekkie postępy. Po prostu spróbowałem znowu "ignorować", a dokładniej gdy się widzieliśmy (głównie uczelnia), ja ograniczałem się tylko do "cześć-cześć" oraz odpowiadania na pytania (krótko i bez zaczynania długich rozmów). Nie powiem, męczyłem się aby jednak zacząć jakąś konwersację albo wciąć się w rozmowę, gdy on rozmawiał z innymi znajomymi (i to na tematy, które mnie interesowały). Po pierwszym dniu, poczułem ulgę, że nie popełniłem tego błędu co wcześniej. W domu mogłem się skupić na swoich sprawach i jakoś lepiej funkcjonować. I tak mieliśmy kilka cichych dni, aż do dzisiaj, gdzie po zajęciach spytał się mnie, czy chcę z nim pójść na stołówkę. Poszedłem, ale to nie najważniejsze. Gdy mi zaproponował wspólny obiad jakoś tak nie czułem, że puls i ciśnienie rośnie (miałem tak, jak widziałem, że wysłał do mnie wiadomość). Poszedłem, pogadałem z nim i tyle. Wiem, że jeszcze muszę tak ograniczyć się i wtedy będzie wszystko w porządku (mam taką nadzieję). W sumie to problem już trochę rozwiązałem, ale jednak boję się, że gdy znów się do niego "przylepię" to wszystko się powtórzy. jeśli masz taki sam problem, to może spróbuj zrobić tak jak ja? Powiem Ci, że trochę też mi pomogło, jak sobie wyobraziłem, jakbym był na jego miejscu. Nagle zauważyłem, że widzę prawie codziennie nowo zapoznanego gościa. Na początku fajnie się rozmawiało, ale później zaczyna latać koło mnie, zadaje jakieś dziwne pytania, porusza dziwne tematy, jest zbyt miły i staje na głowie aby mi dogodzić. Hmm... dziwny typ, lepiej będzie jak będą go unikał. Zaczynasz mu nie ufać Zaczynasz mu nie ufaćNie chce mu się starać dla CiebieSpędza mało czasu z TobąNie chce się z Tobą pokazywaćZwykł kłamać już wcześniejOn emocjonalnie się od ciebie oddalaOdsuwa Cię od swojego życia i swoich planówKogoś innego zaczął traktować priorytetowoJesteście bardziej jak współlokatorzy niż paraPróbował Cię rzucić, ale nie potrafił podać powodów tego zachowania Jest to zarówno przesłanka zdrady, jak również wskazówka, że coś niepokojącego dzieje się w waszym związku. Większość ludzi, którzy zostali oszukani, ma świadomość kim była ta druga osoba. Nazwij to przeczuciem lub klasyczną obserwacją, ale najczęściej jest to po prostu kobieta, przy której czujesz się najbardziej zagrożona. Nie chce mu się starać dla Ciebie Czy myślisz, że jesteś jedyną osobą, która rzeczywiście wykazuje chęci, aby podtrzymać związek? Jeśli tak, to być może partner próbuje dać Ci powód, żebyś zakończyła tę relację. Albo, co gorsza, mógł po prostu przestać się troszczyć do tego stopnia, że nie jest zainteresowany nawet utrzymywaniem pozorów. Spędza mało czasu z Tobą Gdy oszuści decydują się na skok w bok z ich głównego związku, dziewczyny, które są rzucane, szybko dostrzegają, że ilość czasu spędzanego z ich partnerami zmniejsza się. Nie jesteś już priorytetem dla niego, gdyż on woli spędzać jak najwięcej czasu ze swoją przyszłą partnerką niż z Tobą. Nie chce się z Tobą pokazywać Jedną z rzeczy, którą wielu niewiernych partnerów czyni, kiedy zostawiają swoją główną kobietę dla pobocznej laski, jest coraz bardziej ograniczone bywanie z Tobą w miejscach publicznych. Dzieje się to etapowo, a mężczyźni niejednokrotnie decydują się na pozostawienie swoich partnerek w domu w czasie spotkań firmowych. Zwykł kłamać już wcześniej Ogólnie rzecz biorąc, faceci, którzy już wcześniej bywali niewierni, są bardziej skłonni do tego, aby rzucić Cię dla innej kobiety. Skoro stale to robi to, musisz go rzucić nim on rzuci ciebie. On emocjonalnie się od ciebie oddala W momencie kiedy on decyduje się na „skok w bok”, zaczyna oddalać się od Ciebie. To objawia się na mnóstwo możliwości, np. ograniczoną ilością kontaktu wzrokowego, odmowy rozmowy z Tobą, on staje się lodowaty względem Ciebie i ogólnie wydaje się mniej zainteresowany Tobą niż kiedyś. Oprócz tego, że jest to klasyczny znak tego, że może z kimś się spotykać, jest to również sygnał, że on nie myśli o waszej relacji poważnie. Odsuwa Cię od swojego życia i swoich planów Bardzo dużo ludzi jest w stanie określić, w jakim momencie są chciani, a kiedy nie są chciani w życiu drugiej osoby. Jeśli czujesz, że nalega na ciebie, abyś odeszła lub jeśli wciąż pomija Cię w swoich planach, to prawdopodobnie chce zakończyć wasz związek. Kogoś innego zaczął traktować priorytetowo Jest to jeden z największych znaków, że ktoś może Cię zastąpić. Partner zwykle traktuje priorytetowo kobietę, którą darzy uczuciem. Jeżeli dojrzysz, że partner wybiera jako priorytet dziewczynę, która nie jest Tobą, to jest niemal pewne, że on zaczyna darzyć ją uczuciem. Jeśli podejmowałaś próbę rozmowy z chłopakiem o zakończeniu widywania tej konkretnej kobiety, która coraz częściej spędza z nim czas, a on odmawia, to rzeczywisty znak, że w końcu zakończy się to zakończeniem relacji. Jesteście bardziej jak współlokatorzy niż para Ten znak jest wyjątkowy na kilka sposobów, lecz głównie dlatego, że może być tak samo przyczyną jego zdrady, jak również wskazówką, że to już koniec między wami. Jeśli regularnie odrzucałaś go jeśli chodzi o seks, to może to być przesłanka, że prawdopodobnie zostawi Cię dla kogoś bardziej zainteresowanego. Jeżeli to się zaczęło, w momencie kiedy przekonałaś się, że jego potrzeby zostały zaspokojone, to przesłanka, że utrzymuje to od kogoś innego i jest w trakcie procesu oddalania się od Ciebie. Próbował Cię rzucić, ale nie potrafił podać powodów tego zachowania Wiele razy, kiedy faceci dążą do szybkiego zerwania bez żadnego sygnału ostrzegawczego, to robią to z powodu innej kobiety. Jeżeli podejmował próbę by zrobić wcześniej, to jest niemalże pewne, że myśli by to powtórzyć. Zakochany w innej Rozpoczęte przez ~Paweł 74, 08 gru 2020 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 00:06 Cześć. Jakiś rok temu zakochalem się w koleżance żony z pracy. To mi się zdarzyło pierwszy raz w życiu. Nie jestem typem kobieciarza i podrywacza. Dziś żałuję, że poszedłem za tym niezdrowym i zakazanym uczuciem. Należało to zwalczać. Okazalem sie słaby. Niestety. Emocje mnie przerosly. Wysłałem jej kwiaty i życzenia. Potem napisałem komplementy i wyznania. Wysłałem prezent. Prosiła, żeby nie dzwonić i nie pisać. Bo to zniszczy mnie i moje malzenstwo. Nie dotrzymalem slowa. Kilka razy w ciągu trzech miesięcy dzwoniłem. Od początku Nie liczyłem na odwzajemnienie uczucia. Nie zaproponowalbym jej tez spotkań, ani nie posunal się do zdrady fizycznej. A jest bardzo atrakcyjna i zadbana kobieta. O dobrym charakterze. Mogę pisać litanie o niej. Jest rozwódką z trójką dorosłych dzieci. Po czterdziestce. Kilka lat starsza od żony. Nie była z tego zadowolona. Tłumaczyła mi, że się zauroczylem, mam kryzys w malzenstwie i w niej znalazłem ideał. A uważa się za zwykła dziewczynę a nie ideał. Że zdradzam Żonę emocjonalnie i oszukuje. Do mnie wtedy nic nie docieralo. Byłem zaslepiony nia. Kazała mi myśleć o żonie i zająć się żoną. Radzila, co zmienić w malzenstwie. Oczywiście grzecznie. Jest Uprzejma i taktowna. Nigdy pierwsza nie dzwonila. Od pół roku nie mam z nią kontaktu. Przestałem pisać i dzwonić. A nie widzialem jej 9 miesięcy. Przeprosilem za wszystko ja w smsie. Wiem, że źle zrobiłem. Że swoim wystepkiem zlamalem przysięgę wierności i uczciwości małżeńskiej. Do tego niewinną koleżankę wciągnąłem w to wszystko. Nie uszanowałem jej i jej dobrych relacji z Żoną. Postawiłem ją w niezręcznej sytuacji. Musi być nielojalna wobec mojej żony. Bo jej nie powiedziała o tym. Mam zazdrosna Żonę. Nie wybaczylaby mi o tym wie. Dlatego zataila to. Sama przezyla rozwód i nie chce patrzeć na łzy mojej żony. Od paru miesięcy żałuję tego,co zrobilem. Zawiodłem jako mąż i kolega. Zawiodłem zaufanie żony. Przez pierwsze miesiące byłem szczęśliwy. Przez ostatnie pół roku ciężko mi z tym. Właśnie jak zrozumiałem, co zrobilem to jest mi źle. Zlamalem zasady, przysięgę. Nie da się Cofnąć czasu. A chciałbym. Nie mam z kim o tym pogadać, dlatego dziele się na forum. Ale zauroczenie koleżanką trwa nadal. Nie umiem z tym sobie poradzić. Nigdy nie sądziłem, że zakocham się w kimś w trakcie małżeństwa . Żona jest moją pierwszą miłością. Podobno to zauroczenie. Po roku lub dwóch minie. Niestety Codziennie myślę o niej. Nie umiem zapomnieć. Ale o zone zacząłem bardziej Dbać. Bardziej niż dotąd. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 08 grudnia 2020 - 08:03 Jesteś w o tyle dobrej sytuacji że obiekt Twoich westchnień zachował zimną krew i do zdrady fizycznej nie doszło. Bądź wdzięczny koleżance żony za to że zachowała się jak należy wobec Twojej żony i wobec Ciebie. Pamiętaj życie to nie motylki w brzuchu. Masz nauczkę, płacisz za to że posunąłeś się za daleko to Twoja kara. W Twoim przypadku mimo iż zwykle uważam inaczej nie powinieneś mówić żonie o tym co zaszło. W zamian powinieneś poważnie zastanowić się nad sobą i swoim postępowaniem. Wróć do momentu w którym wypowiadałeś słowa przysięgi małżeńskiej. Przeczytaj sobie te słowa kilka razy aż zrozumiesz je wszystkie. Żyj tak jakbyś dostał drugą szansę... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jednorożec mądraliński ~Jednorożec mądraliński Napisane 08 grudnia 2020 - 09:04 @Paweł, zanim zostaniesz oceniony i zaszufladkowany spróbuj zatrzymać się na chwilę i zrobić analizę, która pozwoli Ci podjąć decyzję co dalej. To, że zauroczyłeś się w koleżance żony oznacza, że masz jakieś niespełnione pragnienia, które będą powracały jeśli ich nie zrozumiesz i nimi nie zarządzisz. To nie jest nic złego i nadzwyczajnego. Przemyśl dobrze czego pragniesz, co jestes w stanie znaleźć w innej kobiecie czego nie daje lub przestała dawać Ci żona. Porozmawiaj z żoną o tym jeśli jest szansa, że dostaniesz to czego Ci brakuje. A jeśli to niemożliwe czeka Cię decyzja na ile jesteś w stanie poświęcić siebie dla żony. Pozdrawiam i powodzenia Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 09:13 Dzięki za łagodne słowa. Na poprzednim forum wdeptali mnie w ziemie. Większość nie zostawiła na mnie suchej nitki. Piszac gorzkie słowa i wulgarne epitety. A przecież raz w życiu można zbłądzić. Inaczej być nie mogło. Fizycznie bym nie zdradził. Nie liczyłem na nic z jej strony. Zresztą dalej bym się nigdy nie posunał. To co zrobilem, to dla mnie i tak przegięcie. W życiu trzymam się zasad w różnych sprawach. Nawet żona mi mówi, że zawsze jestem taki zasadniczy i przez to staję się nudny. Koledzy też mnie tak widzą. Przez całe tygodnie i miesiące myślę nad swoim postepowaniem. Dotąd koleżanka miała mnie za dobrego męża. Przez to pewnie straciłem jej szacunek i zaufanie. Zresztą nigdy nie dawałem jej sygnałów. Nie kleilem się. Nawet nie miałem odwagi z nia zatańczyć na imprezach. Tlumilem te emocje kilka miesięcy, w koncu dalem ciała. Emocje wziely górę nad rozumem. Większość z poprzedniego forum kazala powiedzieć żonie. A wiem na sto procent, że to bylby koniec i rozwod. Znam Żonę na tyle. Zresztą kolezanka nie powie, bo tez ja zna od tej strony. Masz rację, karą jest świadomość, że źle zrobiłem. Boje się z przysięgi zostalo tylko ostatnie. Czuję, że juz nie kocham żony tak jak parę lat temu. Że wraz z tym zauroczeniem w koleżance umarla miłość, wierność i uczciwość do żony. A został obowiązek, przywiazanie, chęć nie zrobienia krzywdy żonie. Nie czuję tej więzi emocjonalnej co kiedyś. Spowiadalem się z tego. Ksiądz powiedzial, że to demon chce mnie zniszczyc i dotarł do mnie w taki sposób. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jednorożec mądraliński ~Jednorożec mądraliński Napisane 08 grudnia 2020 - 09:20 O Stary, to jak pojawiają się demony to ja nie pomogę i nie doradzę. Jeśli chcesz wymodlić szczęście to próbuj. Twoje życie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 08 grudnia 2020 - 10:20 ~Paweł napisał:Dzięki za łagodne słowa. Na poprzednim forum wdeptali mnie w ziemie. Większość nie zostawiła na mnie suchej nitki. Piszac gorzkie słowa i wulgarne epitety. A przecież raz w życiu można zbłądzić. Inaczej być nie mogło. Fizycznie bym nie zdradził. Nie liczyłem na nic z jej strony. Zresztą dalej bym się nigdy nie posunał. To co zrobilem, to dla mnie i tak przegięcie. W życiu trzymam się zasad w różnych sprawach. Nawet żona mi mówi, że zawsze jestem taki zasadniczy i przez to staję się nudny. Koledzy też mnie tak widzą. Przez całe tygodnie i miesiące myślę nad swoim postepowaniem. Dotąd koleżanka miała mnie za dobrego męża. Przez to pewnie straciłem jej szacunek i zaufanie. Zresztą nigdy nie dawałem jej sygnałów. Nie kleilem się. Nawet nie miałem odwagi z nia zatańczyć na imprezach. Tlumilem te emocje kilka miesięcy, w koncu dalem ciała. Emocje wziely górę nad rozumem. Większość z poprzedniego forum kazala powiedzieć żonie. A wiem na sto procent, że to bylby koniec i rozwod. Znam Żonę na tyle. Zresztą kolezanka nie powie, bo tez ja zna od tej strony. Masz rację, karą jest świadomość, że źle zrobiłem. Boje się z przysięgi zostalo tylko ostatnie. Czuję, że juz nie kocham żony tak jak parę lat temu. Że wraz z tym zauroczeniem w koleżance umarla miłość, wierność i uczciwość do żony. A został obowiązek, przywiazanie, chęć nie zrobienia krzywdy żonie. Nie czuję tej więzi emocjonalnej co kiedyś. Spowiadalem się z tego. Ksiądz powiedzial, że to demon chce mnie zniszczyc i dotarł do mnie w taki sposób. Skoro to dla Ciebie jedynie przywiązanie to zacznij myśleć jak to zmienić. Czego potrzebujesz, co brakuje i zacznij pracować żeby to się zmieniło. Potraktuj to jak zadanie domowe. Masz wartości to 90% sukcesu. Reszta to szlify które musisz zrobić... Popatrz nieco z innej perspektywy, być może sam też nieco zawaliłeś temat przyszła monotonia i nuda. Zacznij żyć inaczej. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 10:55 Jednorożec. Tak tłumaczył mi ksiądz. Ale ja wiem, że takie zauroczenie przechodzi wiele osób. I to nie jest demon. Koleżanka radzila mi pogadać z zona czego mi brakuje. Ale mam podejrzliwa zone i inteligentną. Jak zacznę taki temat, to wyciagnie ze mnie wszystko i będzie wybaczy. Priorytet teraz dla mnie, to nie skrzywdzic żony. Wynagradzam jej te zdradę emocjonalna. Zaskakuje czesto niedpodziankami. Mam wiele pomysłów,żeby Żonie sprawiać radość. Bardziej ustępuje jej we wszystkim. Chociaż i tak ona w domu rządzi. Jestem pod pantoflem. I to jej koleżanka zauważyła. Przez ostatnie pol roku jakby przygaslem. Nie jestem szczęśliwy. Nie cieszy mnie to co dotąd. Cały urlop w lato byłem Przygnebiony. Uciekam w pracę. Samotność. Ale to nie pomaga. Lżej jak się z tym dziele na forum. Dla żony chcę się poświęcić. Ona ma być szczesliwa. Tylko ciężko mi udawać zakochanego w żonie jak w sercu nadal mam tamta. I czuję, że to kobieta o której marzyłem. Zresztą swoją postawą w tej sytuacji i rozmowami tylko potwierdzila to, że jest dla mnie wyjatkowa. Pytala mnie w czym jest lepsza od żony. Wymienilem. Oczywiście fizycznie bardziej mnie pociaga. Mimo, że jest w średnim wieku. Dala się mi poznać jako uczciwa, skromna, serdeczna dziewczyna. Wiem od zony, ze miala w życiu zawsze pod górkę. Często musi w życiu robić dobra minę do zlej gry. A mimo to ma w sobie wiele energii. Nie lubi narzekac. Umie cieszyć się kazdym dniem. Jest zaradna, pracowita. Ma dużo empatii. Jest szczera. Sympatyczna. Stara się mierzyć ludzi wlasna miara. Ludzie ja lubią. To jej pisalem. Mówiła, że przesadzam. Pewnie ja zawstydzilem. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 08 grudnia 2020 - 11:02 ~Paweł napisał:Jednorożec. Tak tłumaczył mi ksiądz. Ale ja wiem, że takie zauroczenie przechodzi wiele osób. I to nie jest demon. Koleżanka radzila mi pogadać z zona czego mi brakuje. Ale mam podejrzliwa zone i inteligentną. Jak zacznę taki temat, to wyciagnie ze mnie wszystko i będzie wybaczy. Priorytet teraz dla mnie, to nie skrzywdzic żony. Wynagradzam jej te zdradę emocjonalna. Zaskakuje czesto niedpodziankami. Mam wiele pomysłów,żeby Żonie sprawiać radość. Bardziej ustępuje jej we wszystkim. Chociaż i tak ona w domu rządzi. Jestem pod pantoflem. I to jej koleżanka zauważyła. Przez ostatnie pol roku jakby przygaslem. Nie jestem szczęśliwy. Nie cieszy mnie to co dotąd. Cały urlop w lato byłem Przygnebiony. Uciekam w pracę. Samotność. Ale to nie pomaga. Lżej jak się z tym dziele na forum. Dla żony chcę się poświęcić. Ona ma być szczesliwa. Tylko ciężko mi udawać zakochanego w żonie jak w sercu nadal mam tamta. I czuję, że to kobieta o której marzyłem. Zresztą swoją postawą w tej sytuacji i rozmowami tylko potwierdzila to, że jest dla mnie wyjatkowa. Pytala mnie w czym jest lepsza od żony. Wymienilem. Oczywiście fizycznie bardziej mnie pociaga. Mimo, że jest w średnim wieku. Dala się mi poznać jako uczciwa, skromna, serdeczna dziewczyna. Wiem od zony, ze miala w życiu zawsze pod górkę. Często musi w życiu robić dobra minę do zlej gry. A mimo to ma w sobie wiele energii. Nie lubi narzekac. Umie cieszyć się kazdym dniem. Jest zaradna, pracowita. Ma dużo empatii. Jest szczera. Sympatyczna. Stara się mierzyć ludzi wlasna miara. Ludzie ja lubią. To jej pisalem. Mówiła, że przesadzam. Pewnie ja zawstydzilem. To dlaczego jest teraz sama z 3 dzieci ? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 11:13 Otis. Ja nie potrafię krzywdzic. A tym bardziej osoby, której przysiegalem i która mi ufa, ze mna żyje. Swoim postepkiem na wiosnę to zrobiłem. I nie chcę kosztem wlasnego szczęścia kogoś krzywdzic. Tej koleżance to mówiłem. Rozmawiałem z nia tylko kilka razy. Ale bardzo szczerze. Bardziej chyba jak z Żoną. Oczywiście wtedy do mnie nie docierały jej argumenty, że zle robię. Teraz wiem, że byla glosem mojego sumienia. Dzieci ma dorosłe. Dwoje jeszcze się uczy. Ona jest po rozwodzie. Byla jeszcze w dwóch związkach. Ale zostala zdradzona, wykorzystana. Po rozwodzie wykorzystali jej słabość i zranienie. Taką zraniona kobiete łatwiej jest zdobyć. Tak mi pisała. Teraz ma uraz do mężczyzn. Nie jest w stanie po tym wszystkim zaufac facetom. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 11:17 Ona marzy o porzadnym facecie, który jej nigdy nie oszuka, nie zdradzi i będzie o nią dbal. Ma juz swoje lata. I wie, że będzie coraz ciężej kogos znaleźć. Ze sie zaangazuje emocjonalnie i zostanie zraniona. Ma zasady. Nie tyka zonatych, ani nie wchodzi w zwiazki. To jest szlachetne. A jak ja wyglądam teraz jej oczach? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 11:54 I pewnie to, że tyle przeszła, że jest sama, spowodowało, że zrobiłem co zrobilem. Uznałem, że ja dowartosciuje, pomoge uwierzyć w siebie. Ze jest dobra a trafia na nieodpowiednich facetów. Gdyby była z kims pewnie nic bym nie napisał ani nie wysłał. Zresztą nigdy nie zamierzalem o nią walczyć. Od początku wiem, że nie jest dla mnie. Miałem świadomość, że to kobieta o której marzę, ale wiem, że nigdy nie będzie moja. Bo to, że mam żonę mnie odrazu skreśla. Wiem, że takiej jak ona nie spotkam w życiu. A przynajmniej tak czuję. Na innym forum za te szczerość większość nazwala mnie kurwa i szmaciarzem bez zasad. Czy zauroczenie jedno w życiu mnie przekreśla? Tym bardziej, że od pół roku nue robię nic a dziewczynę przeprosilem za te cala sytuacje? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~covid ~covid Napisane 08 grudnia 2020 - 12:14 Masz inteligentną żonę i złudnym jest myślenie , że ona niczego nie podejrzewa. Zauważyła już dawno że coś Ci "dolega". Tylko zachodzi w głowę : co ? Zdradę wyklucza , bo raczej nie miałeś możliwości. Myśli że to typowy kryzys wieku średniego. Wyczuwa Twoje oddalenie, widzi Twój metaliczny wzrok. Martwi się ale odsuwa od siebie najczarniejszy scenariusz. Dużo piszesz o "tej innej". Da się wyczuć jak daleko emocjonalnie odpłynąłeś od żony. Twój detoks i odtruwanie potrwa około 2 lat. I nie będzie ani łatwe, ani nie da gwarancji że uczucie do żony wróci. Ale jest też w Tobie pragnienie "zadośćuczynienia" co dobrze rokuje i daje cień nadziei. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 12:17 Mimo, że tyle jej nie widzialem i nie mamy kontaktu. To nadal czuję, że w niej znalazłem to, czego nie daje mi żona. A zona sie stara. Widzę to. I szkoda mi zony. Ale nie umiem oszukać wlasnego serca. To brzmi zalosnie i jest smutne. Ale od roku tak jest. Nie wiem co teraz mysli o mnie koleżanka. Czy mysli, że mi przeszło. Wolałbym, żeby myslala, że juz mi przeszło i traktowała mnie jak zwykłego znajomego. Ze poprostu mialem kryzys i zauroczenie. I nie zamierzam zrobić żadnego kroku w jej strone. Absolutnie. Coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że nie będę z Żoną szczęśliwy. A z koleżanką nigdy nie będę choc tęsknię za nią. I tak w tym trwam. Czas leci. Swiat juz nie jest taki jak kiedyś. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~polaris ~polaris Napisane 08 grudnia 2020 - 12:31 Od 18 miesięcy żyję obok męża zakochanego w koleżance. To nie jest życie, to udawanie, staranie się z obu stron. Ale brak uczucia nie da się niczym zrekompensować. Tkwimy tak - oboje. Mąż twierdzi że już mu tamto uczucie przeszło- ale to nie idzie w parze z tym czy miłość do mnie wróci. Prosił o czas i go otrzymał, ale mojego upokorzenia, cierpienia nie zatrze żaden upływ czasu. Na zawsze z tyłu głowy będziemy oboje mieć "ją". Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 14:15 Covid dziękuję za zrozumienie. Żona od wiosny zauwazyla, ze źle wygladam. Bo faktycznie w ciągu miesiąca schudlem 5 kilo. A potem nastepne 6. To 11 bez ćwiczeń i diety. Wyslala mnie na różne badania. Jestem zdrowy. Dalej twierdzi, że cos mi dolega. Próbuję żyć jak kiedyś, ale nie umiem. Zona ufa koleżance i zna ją. Mi ufa w kwestii wierności. Latem się upilem na spotkaniu rodzinnym. Potem godzinę płakałem jak dziecko. Mimo, że nie piję. Byla zdziwiona. Ciągle mi to wypomina. Przy żonie muszę trwać. Koleżanka mi kibicuje napewno. Masz rację. Odplynalem daleko od żony. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 08 grudnia 2020 - 14:17 ~Paweł napisał:Otis. Ja nie potrafię krzywdzic. A tym bardziej osoby, której przysiegalem i która mi ufa, ze mna żyje. Swoim postepkiem na wiosnę to zrobiłem. I nie chcę kosztem wlasnego szczęścia kogoś krzywdzic. Tej koleżance to mówiłem. Rozmawiałem z nia tylko kilka razy. Ale bardzo szczerze. Bardziej chyba jak z Żoną. Oczywiście wtedy do mnie nie docierały jej argumenty, że zle robię. Teraz wiem, że byla glosem mojego sumienia. Dzieci ma dorosłe. Dwoje jeszcze się uczy. Ona jest po rozwodzie. Byla jeszcze w dwóch związkach. Ale zostala zdradzona, wykorzystana. Po rozwodzie wykorzystali jej słabość i zranienie. Taką zraniona kobiete łatwiej jest zdobyć. Tak mi pisała. Teraz ma uraz do mężczyzn. Nie jest w stanie po tym wszystkim zaufac facetom. A widzisz, była zdradzona. Teraz wiesz dlaczego stawia sprawę od razu jasno. Ona dobrze wie że wiązanie się z żonatym jest pozbawione sensu. Doceń co masz albo zdecyduj się rozstać innego wyjścia nie ma. Ale najpierw weź się w garść jak na faceta przystało... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 14:22 Otis, widzisz ona swą postawa i w rozmowach tylko zyskala u mnie. I potwiedzily sie moje spostrzeżenia i opowieści mojej żony. Że jest dobra, uczciwa i piekna. Choc czasem naiwna. Ciężko mi się wziąć w garść. Żonę cenie. Stara się dla mnie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 14:27 Polaris. Dziękuje, że jako kobieta nie potepiasz mnie. Mnie ciagle jest zal żony. A jak patrzę jej w oczy, to czuje się klamca. Jak leżę z nia w lozku jak zdrajca. Mam w sercu okrutna tajemnicę, ktora ja zrani. Nie mogę powiedzieć jej. Nie wybaczylaby mi. Kolezanka to wie. Zna życie. Wiele przeszła. Staram się byc lepszym mężem na codzień. Ale nie mam pragnienia bycia z zona, bliskości. Seks jest oczywiście. I staram się, żeby jej bylo przyjemniej. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~polaris ~polaris Napisane 08 grudnia 2020 - 14:44 Nie potępiam Cię, bo doskonale wiem że jest Ci wystarczająco ciężko. Ani Ty ani mój mąż nie planowaliście tego, nie szukaliście "miłości" - stało się. Przez pół roku chodziłam jak w matrix i szukałam przyczyny i odpowiedzi- kto mi "podmienił " męża. Widziałam że jest daleko stąd. Przez cały czas dusił to w sobie, bo też wiedział że jak powie prawdę to nigdy już nie będzie jak dawniej. W końcu usłyszałam prawdę, że nie wie co do mnie czuje, że się zakochał w kimś innym, że tego nie planował, nie chciał - a teraz nie umie sobie z tym poradzić. Chciałam żeby odszedł, ale on za wszelką cenę chce jeszcze zawalczyć. Od roku próbujemy zbudować nowy związek. Oboje się zmieniliśmy, oboje bardzo się staramy- ale ja na razie odczuwam to jako farsę, udawanie. Jest seks, żarty, śmiech - ale nie ma w jego oczach namiętności. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2020 - 15:03 Tak jak mówisz Polaris. Brak namiętności. I Tamta jest dla mnie jak żona kiedyś. Tylko uczucie do żony zaczęło się od fizycznej fascynacji. A w miarę poznawania dojrzewalo. A tu odwrotnie. Przez lata zona duzo opowiadala mi o tej kolezance. Gdzieś podświadomie to przechowalem. To zakochanie zaczelo sie od wspolczucia, podziwu. A jak ja zobaczyłem, to sie cos we mnie zaczelo zmieniac. Wyglad, glos. Zachowanie. Olsnila mnie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry fot. Adobe Stock, WavebreakmediaMicro Wydawałoby się, niewinne rodzinne śniadanie. My oboje, nasi rodzice oraz babcia Michała przy wielkanocnym stole, w sielskim towarzystwie pisanek, pachnących bab i kolorowych mazurków. – Pięknie to wszystko urządziłyście, dzieciaczki… – westchnęła babcia. – Jeszcze tylko bym chciała waszego ślubu doczekać i już mogę umrzeć. – Co też mama mówi? – żachnęła się moja niby-teściowa, ale po chwili zmieniła nutę: – Chociaż i ja o tym myślałam. To znaczy, o ślubie, nie pogrzebie. No i zaczęło się: że już się chyba dotarliśmy, że czas leci, a w ogóle że tego siedzenia na kocią łapę wystarczy – więcej rodzinka nie przełknie. – Tak ci będzie cudnie w białej sukni, Izuniu! – rozczuliła się mama. – Do tego kolczyki z szafirami po prababci… – Ode mnie na prezent dostaniecie auto, niech stracę – przyszły teść zakasował wszystkich. A co zrobił w takim momencie mój, pożal się, Boże, przyszły mąż? Udał, że się zakrztusił, i pognał do łazienki! – Mam wyjść za kogoś takiego? – spytałam na pozór spokojnie, nakładając sobie kolejną porcję babki. – Uważacie, że Miś dojrzał do poważnych decyzji? Rodzinka popatrzyła po sobie, nie bardzo wiedząc, co dalej. Czy to kryzys, czy coś gorszego? – To było wredne z twojej strony – podsumował Michał, gdy już zostaliśmy sami. – Naprawdę musiałem wyjść, skórka z ciasta mi wpadła do tchawicy! – Taaa? Ale jakoś nie umarłeś, prawda? – zapytałam zjadliwie. – Nawet podsłuchiwałeś w tej traumatycznej chwili. Coś mi mówiło, że najwyższa pora na poważną rozmowę. Wspólne życie ostatnimi czasy nie przypominało sielanki. Kiedy było lepiej, mijaliśmy się w domu prawie bez słowa, gdy gorzej – żarliśmy się o byle co. Ledwo wytrzymywaliśmy nawzajem swoją obecność. – A jeśli teraz zapytam, co z nami dalej, to też ci się coś stanie? – sprowokowałam Michała, bo odpalił kompa i zabierał się do gry jakby nigdy nic. – Czego ty chcesz, Izka? – Odpowiedzi! – wreszcie straciłam cierpliwość. – Skoro starzy zaczęli naciskać, wkrótce temat znów wypłynie, chyba proste, nie? I co wtedy wymyślisz? Połkniesz widelec? No ale po co nam ślub, skoro my już się zachowujemy jak stare, skłócone małżeństwo? Ja gram rolę napastliwej zołzy, a on biednego misiaczka bez winy… – Przecież ty mnie już w ogóle nie kochasz – próbowałam wyrwać Michała z otępienia. – Nie widzisz, co się ostatnio z nami stało? Słyszysz mnie? Spojrzał jakby przytomniej. – Szału ciał nie ma, to fakt – zgodził się. – Ale może to normalne? Nie wiem, nigdy nie byłem z nikim tak długo jak z tobą – stwierdził i dalej spokojnie wpisywał sobie kody do gry! No wiecie co?! Ja tu się trzęsę z nerwów jak galareta, a on zamierza tłuc jakieś wirtualne potwory? Bezduszny drań! No i kolejny raz się pokłóciliśmy. Michaś stwierdził, że szukam dziury w całym. Pewnie przechodzimy kryzys jak wszystkie pary, niepotrzebnie robię z igły widły. Samo minie! W którymś momencie zorientowałam się, że on naprawdę tak myśli. Wszystko mu jedno: jest miłość, czy jej nie ma – on siedzi w pracy do siedemnastej, wraca, gra na kompie, coś przeczyta, przytuli mnie, idzie spać. Słowem, zachowywał się jak stary pryk. Ratunku! – Jestem za młoda na takie kąpiele w letniej wodzie! – wypaliłam, bo mnie zdenerwował. – Nic z siebie nie dajesz, jesteś jak ryba w akwarium, trzeba cię karmić, sprzątać po tobie, nawet szczerze pogadać nie można! Mam tego dość! Wreszcie szczerze porozmawialiśmy Ulżyło mi, słowo honoru. Przesadziłam, i to grubo, lecz przynajmniej coś osiągnęłam: Misiek siedział z ustami otwartymi jak karp i gapił się na mnie. – Zamknij buzię, bo wody ci się naleje – poradziłam, a potem zaczęłam pakować torbę, licząc na to, że mój luby jednak ulegnie powrotnej transformacji w człowieka, padnie przede mną na kolana i obieca poprawę. Nic takiego jednak nie nastąpiło, więc po prostu wyszłam. Głupio, jak zwykle, i pod wpływem emocji… Bo dokąd właściwie się wybierałam? Monika, moja przyjaciółka, pojechała do babci na Wielkanoc, a do rodziców przecież nie mogłam iść. Ależ idiotka ze mnie! Michał chyba też doszedł do takiego wniosku, bo zdążył mnie złapać jeszcze przy windzie. – No chodź, nie wygłupiaj się, Iza – delikatnie wziął mnie za rękę. – Z domu będziesz uciekać? Co ty, dziecko jesteś? Dałam się wciągnąć do mieszkania i zaczęliśmy, po raz pierwszy od dawna, ze sobą rozmawiać. Michał chyba potraktował sprawę poważnie, bo nawet wyjął swoje sławne wino od wuja z Toskanii, które mieszkało z nami przez cały czas i jak dotąd było nietykalne. W sumie wyszło na to, że mamy sobie do zarzucenia te same sprawy: obojętność, brak czasu, gadanie tylko o sobie, zero zainteresowania drugą stroną. – Wiesz, Izka, mam pomysł – oświadczył w końcu Michał. – Weźmy oboje parę dni urlopu, wyjedźmy gdzieś. Na spokojnie zastanowimy się, co dalej. Pomysł może i dobry, tyle że nie do zrealizowania. Nigdy przecież nie mogliśmy się zgodzić w sprawie wyjazdów. On znów będzie mnie ciągnął w góry, ja dla odmiany nad morze. Wszystko skończy się jak ostatnio – awanturą. No ale czy to moja wina, że na samą myśl o wspinaniu się na kamienie dostaję drgawek?! – To się nie uda, chłopie, przecież wiesz – wzruszyłam ramionami. – Akurat o miejsce urlopu zawsze się żremy, pamiętasz? A ten rozłożył mapę i rzekł: – Pojedziemy, dokąd tylko zechcesz, kochanie. Wybieraj! Czemu tak się na nas uwzięli? I w ciągu pięciu minut ustaliliśmy, że w drodze kompromisu pojedziemy na Mazury! O dziwo, Michał, który zawsze jest taki mądry i ambitny, że choćbyśmy mieli błądzić całe wieki, nie spyta o drogę – nie tylko zadzwonił do kolegi pochodzącego z Olsztyna z pytaniem, gdzie są najlepsze ośrodki agroturystyczne. On nawet opracował trasę dojazdu z uwzględnieniem ogrodów do zwiedzania! Nawet nie miałam serca mu mówić, że jest trochę za wcześnie na oglądanie roślin; niech ma radochę. Dwa dni przed naszym wyjazdem zadzwoniła mama. – W niedzielę wpadnijcie na kawę. Zaprosiłam już rodziców Michała – oznajmiła. – A po co? – zainteresowałam się, przeczuwając najgorsze. – Trzeba ustalić, co z tym ślubem, zanim kolejny roczek przeleci – mama pozwoliła sobie na żart, a mnie z nerwów natychmiast zaczął boleć brzuch. – Nic z tego, wyjeżdżamy! – powiedziałam słabym głosem. – Już wszystko zaklepane. Chyba się obraziła, bo odłożyła słuchawkę bez pożegnania. Michał, który stał obok i wszystko słyszał, skrzywił się lekko. – Jezuuu – jęknął. – Żyć się odechciewa. Powinnam być urażona, ale w zasadzie czemu, skoro sama czułam się podobnie? Dlaczego wszyscy w rodzinie tak się uwzięli, żeby nas pożenić?! Nagle rozbłysło mi w głowie całkiem wyraźne pytanie: „Czy ja tego rzeczywiście chcę? Czy marzę o białej sukni i tym podobnych gadżetach?”. Hmm. Próbowałam sobie wyobrazić samą siebie jako gwiazdę ślubnej ceremonii i aż mnie zemdliło. Zrobimy po swojemu i już – Po co nam to w ogóle? – zapytałam Michała. – Nie mam pojęcia – westchnął. – Myślałem, że tobie zależy. – Nie zależy – odparłam z całkowitym przekonaniem. – Wręcz przeciwnie. Może w przyszłości… Ale teraz na pewno nie. – To super – Michał mnie objął i przez chwilę znów było tak jak kiedyś. – Nie wiedziałem, czego chcesz, dlatego się zakrztusiłem wtedy… Wystraszyłem się. „Może to, co nas łaczy, to miłość, a może jeszcze nie – sami musimy się przekonać i dorosnąć do rozstania albo do poważnej decyzji o życiu we dwoje” – pomyślałam, tuląc się do Michała. I znowu zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Już nie czekamy, aż problemy rozwiążą się same. Przestaliśmy dreptać w miejscu. – I nie miałaś racji, że cię nie kocham – szepnął Miś. – Nigdy nie przestałem cię kochać, tylko po prostu jakoś… – Nie lubiłeś mnie ostatnio, prawda? – podsunęłam, a potem dodałam: – Ja ciebie też. Chyba się pogubiliśmy. Wtedy znów zadzwonił telefon, tym razem był to ojciec Michała. Stałam obok, więc doskonale słyszałam jego podniesiony głos… Co my sobie właściwie wyobrażamy? Oni wszystko za nas organizują, a my sobie wyjeżdżamy bez uprzedzenia?! To absolutnie niedopuszczalne! – Absolutnie niedopuszczalne jest wtrącanie się w nasze życie, tato – Michałowi zadrżał głos, więc ścisnęłam go mocniej za rękę. – Nie prosiłem o organizowanie czegokolwiek, Iza też nie. – Jak ty się do mnie odzywasz? – mój niedoszły teść ani myślał spuścić z tonu. – To my sobie tu żyły wypruwamy, staramy się, żebyście byli szczęśliwi… – To przestańcie! Może zróbcie, dla odmiany, jakąś przyjemność sobie? Tak jak my… Wyjeżdżamy, nie będzie nas w niedzielę. Cześć, tato. Michał się rozłączył i oparł o ścianę. Na czole perliły mu się kropelki potu. – Mam nadzieję, że ojciec nie dostanie wylewu – sapnął. A ja myślałam, że znam mojego faceta na wylot! Trzeba będzie go chyba przeprosić za tę „rybę”… Zrobię to już nad jeziorami. Chociaż właściwie… – Kocham cię, Misiu, wiesz? Czytaj także:„Zakochałem się w koleżance z pracy, ale zrezygnowałem z tej miłości przez głupie plotki. Prawie ją straciłem”„Miałam 43 lata i znów byłam w ciąży. Byłam stara i za bardzo zmęczona, żeby znów babrać się w pieluchach”„Okłamałem żonę, żeby pojechać na wyjazd integracyjny i bezkarnie flirtować z Ilonką. Ukochana zemściła się z przytupem”

moj facet mysli o innej